Wierzę, że zanim zacznie się realizacja projektu, warto zrobić przestrzeń na to, co jeszcze niewypowiedziane. W rozmowie z klientem szukam źródła jego pragnienia – tego miejsca, z którego wyrasta potrzeba, by coś stworzyć, opowiedzieć i podzielić się tym ze światem.
Przede wszystkim słucham i obserwuję, a z temu co we mnie pozostanie nadaję formę poprzez obraz. Maluję i ilustruję. Na co dzień jestem uważna na możliwości do przejawienia autentycznego gestu – czy to przez twórczość, słowo, pomoc lub uśmiech.
W pracy z klientem najważniejszy jest moment spotkania z osobą, która przychodzi do mnie ze swoją potrzebą. Zanim rozpocznę projekt potrzebuję głęboko wsłuchać się i zrozumieć co pragnie być urzeczywistnione. Często klienci mają niewyraźne przeczucie końcowego efektu, a ja bardzo lubię na tym działać i budować.
Najbardziej cieszy mnie wzruszenie po drugiej stronie, kiedy przy oddaniu projektu widzę, że udało się uchwycić i nadać formę czemuś, co wcześniej było głęboko w drugim człowieku.
Wiem, że nie muszę powielać jednego stylu. W tworzeniu nie potrzebuję rozpoznawalności. Tworzę, żeby pomagać i plastycznie urzeczywistniać czyjeś marzenia, projekty i działania, nadając im formę, która będzie naprawdę ich.
„Każdy niech wykorzysta dar, jaki otrzymał.” — 1 P 4,10