Myśl projektowo, czyli keep calm & Design Thinking​

28-09-2023

Czy wiesz co mają wspólnego biblijne stworzenie świata, odkrycie Ameryki i dom, w którym mieszkasz? 

Każde z nich było projektem, czyli określonym czasowo, unikalnym i na bieżąco doprecyzowywanym procesem, który miał jasno postawiony cel.  

Od ciemności i chaosu do rajskiej krainy wiecznej szczęśliwości z doskonałymi istotami w sześć dni… Nie, w tym projekcie nie wszystko poszło zgodnie z planem😊 Zupełnie tak, jak w słynnej wyprawie Kolumba, bo bez GPS łatwo zgubić drogę nawet do Trzcianki, a co dopiero do Indii. I chociaż te drobne niedociągnięcia projektowe czkają się ludzkości daleko idącymi konsekwencjami do dziś, to jednak chcielibyśmy spojrzeć na nie jak na proces. Bo w myśleniu projektowym liczy się właśnie droga, nawet jak w tzw. międzyczasie cel trochę się modyfikuje. 

Istotą projektu jest to, że nie znamy końcowego efektu, bo wyzwania z jakimi się spotkasz w trakcie jego realizacji są dużo bardziej skomplikowane, niż mogłeś przypuszczać na starcie.

Jak to poukładać?

Jest na to metoda, która robi się od jakiegoś czasu niezwykle modna w środowisku biznesowym i nie tylko. Mowa o Design Thinking, czyli metodologii przeprowadzania procesów projektowania rozwiązań, w której centrum uwagi jest człowiek, czyli użytkownik, odbiorca czy klient. Jest na tyle uniwersalna, że sprawdzi się niezależnie od tego, czy do wypracowania jest wprowadzenie na rynek nowej technologii odkurzaczy, karmy dla kotów, bloga poświęconego podróżom, czy sklepu z ręcznie robionymi szalikami. 

Celem jest zawsze rozwiązanie konkretnego problemu użytkownika.

Celuj mądrze, czyli dlaczego warto być SMART?

Jeśli mowa o stawianiu celu, okazuje się, że nie zawsze jest to takie proste i oczywiste, dlatego przy okazji jego definiowania warto posłużyć się starą, dobrą metodą z podręczników marketingowych, czyli SMART. 

Polega ona na tym, że rozkładamy cel na czynniki pierwsze zgodnie z akronimem:

PRZYKŁAD

Tak mógłby wyglądać SMART cel w przypadku, kiedy chcesz zacząć zarabiać na swojej pasji podróżniczej:

OK i co dalej?

Pewnie w twojej głowie kłębią się teraz pytania: skąd wiedzieć jakie treści na moim blogu będą cieszyć się zainteresowaniem, kto może stać się moim odbiorcą, jakim językiem mam do niego mówić i jak sprawić, żeby móc na tym wszystkim zarabiać?  I w tym momencie z pomocą przyjdzie ci właśnie Design Thinking. 

Pisaliśmy już o sile interdyscyplinarnych zespołów projektowych. Jeśli nie czytałeś, koniecznie zajrzyj tutaj: O łączeniu kropek i znajdywaniu nowych horyzontów

Wiedz, że zarówno duże korporacje, jak i małe przedsięwzięcia mogą z powodzeniem wykorzystywać efektywność pracy w Design Thinking, zwłaszcza jak umiejętnie zderzą różne perspektywy, doświadczenia i umiejętności. Nawet jak nie dysponujesz rozbudowanym zespołem projektowym możesz do konsultacji, budowania prototypu i testowania zaprosić osoby ze swojego najbliższego otoczenia – rodzinę, przyjaciół, czy nawet sąsiadów. Każda opinia będzie dla ciebie cenna.

Na czym polega Design Thinking?

Przebieg pracy wg tej metodologii jest uporządkowany i można go opisać w kilku etapach:

Dochodząc do rozwiązania zawsze powinniśmy przejść przez te 5 etapów, jednak nie zawsze w linii prostej. Jeśli widzimy na etapie testowania, że użytkownik jest zagubiony, czy nie widzi jego sensu zawsze możemy wrócić do wcześniejszego etapu i jeszcze raz przepracować założenia lub pomysły. Może zdarzyć się tak, że jednak nie zrozumieliśmy odbiorcy i trzeba ponownie zacząć od etapu pierwszego.

Przykład z wielkiego świata?

Wiele firm wykorzystuje Design Thinking do opracowania skutecznych rozwiązań problemów użytkowników swoich produktów, ważne, żeby dostrzec jakie są naprawdę.

Firma Oral B chciała rozbudować model elektrycznej szczoteczki do zębów o kolejne funkcje, takie jak śledzenie częstotliwości szczotkowania, obserwowanie wrażliwości dziąseł i odtwarzanie muzyki.

Projektanci zwrócili jednak uwagę, że mycie zębów jest dla wielu osób czynnością neurotyczną. Użytkownicy nie chcieli dodatkowych funkcji i w wielu przypadkach uważali, że mogą one potencjalnie powodować większy stres. Zamiast tego zalecili dwa rozwiązania, które mogłyby poprawić wrażenia użytkowników bez dodawania zbędnych gadżetów.

Pierwszym było ułatwienie ładowania szczoteczki do zębów w podróży. Drugim natomiast było umożliwienie szczoteczkom łączenia się z telefonami i wysyłania powiadomień przypominających o konieczności zamówienia wymiennych główek. Oba rozwiązania odniosły sukces, ponieważ skupiały się na tym, czego chcieli użytkownicy, a nie na tym, co firma chciała wprowadzić.

Czyli już wiesz. Cała uwaga na twojego odbiorcę!

Czytaj dalej

Poznaj kreatywnych

Oglądaj w 3 minuty

Umów się
na bezpłatną konsultację