Zawsze wiedziałeś, że mógłbyś robić rzeczy wielkie, nieszablonowe i chciałeś, aby świat przekonał się o Twojej wspaniałości, genialnych pomysłach, czy wyjątkowym poczuciu smaku, ale…
W podobnej sytuacji, a często nawet sporo gorszej byli wielcy tego świata, którzy też jedyne, co mieli na początku to pomysł i zapał, a po drodze sporo porażek.
A konkretnie o kim mowa? J.K. Rowling, która stworzyła sagę o Harrym Potterze i jest na liście najbogatszych kobiet świata zaczynała pisać w kawiarni, którą odwiedzała podczas spacerów z córką. Była po rozwodzie, cierpiała na depresję kliniczną i utrzymywała się z zasiłku dla bezrobotnych samotnie wychowując dziecko. Jej pierwsza powieść „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” została odrzucona w kilkunastu wydawnictwach. Aż trafiła do Bloomsbury Publishing, które postanowiło dać jej szansę. Jaki dalszy ciąg miała ta historia, sam wiesz…
Całkiem podobną historię pełną porażek przed sukcesem może podzielić się inny pisarz Stephen King albo Walt Disney, który jako dzieciak ciężko pracował, aby wspierać rodzinę w utrzymaniu. Jego wielką pasją było rysowanie i robił to przy każdej możliwej sposobności, próbując sprzedawać swoje prace. Tak bardzo zależało mu na rysowaniu i tak bardzo wierzył w potencjał tego, co kocha, że zatrudnił się w studiu reklamy i jakiś czas pracował tam za darmo. Kiedy kilka lat później podjął pracę w wydawnictwie bardzo szybko ją stracił. Powodem był … brak wyobraźni i kreatywności. Dasz wiarę? Zdobywca Oskarów, twórca kultowych postaci i całego bajkowego świata i biznesu.
Co cię nie zabije, to cię wzmocni?
Jak patrzymy na jego historię to widzimy, że z każdego potknięcia wstawał silniejszy i jeszcze bardziej zdeterminowany. Po drodze bankrutował, tracił kolejne firmy i padł ofiarą oszustwa. A jednak zaczynał wciąż od nowa bo, jak mówił…
Sposobem na zaczęcie jest skończenie mówienia i podjęcie działania.
I to są słowa, pod którymi podpisujemy się wszystkimi rękoma! Chcesz wiedzieć jak nauczyć się nowych rzeczy, aby móc rozwijać biznes oparty na własnej kreatywności? Po prostu zacznij je robić… Wiedza i podstawy oczywiście też są ważne, ale możesz nam wierzyć, że więcej osiągniesz, kiedy np. zaplanujesz i zorganizujesz wystawę swoich fotografii zamiast zapisując się na kolejne szkolenie, kurs czy kupując podręcznik ze złotymi radami typu „jak zacząłem sprzedawać swoje zdjęcia w 100 dni”.
Czy możesz spodziewać się efektów dokładnie takich, jakie zaplanowałeś? Możesz być pewien, że nie. Nie jesteś w stanie idealnie przewidzieć, gdzie ten projekt Cię zaprowadzi i jak się rozwinie. Ale możesz być pewien, że doświadczenie, które dzięki niemu zdobędziesz sprawi, że spojrzysz na wszystko innymi oczami i dostrzeżesz rzeczy, o których istnieniu nie miałeś pojęcia, a tym również Twój własny potencjał i umiejętności, o których nie wiedziałeś.
Jak to mówią „no risk, no fun”, czyli pamiętaj o tym, że masz się przy tym przede wszystkim dobrze bawić, nie bój się popełnić błędów, eksperymentuj i szukaj tam, gdzie inni boją się zajrzeć. Przy tym całym szaleństwie kreatywności weź sobie też do serca starą maksymę, która mówi, że „cierpliwość jest cnotą bogów”. Bądź cierpliwy i nie zniechęcaj się zbyt szybko. Gdyby Edison zniechęcił się po 1000-nej nieudanej próbie wynalezienia żarówki, pewnie ludzkości przyszłoby jeszcze długo czekać na dobrodziejstwa elektrycznego oświetlenia.
„Człowiek z nowymi pomysłami jest wariatem, dopóki nie odniesie sukcesu”. Mark Twain
Rób tyle, ile się da i nie bój się zmęczyć. W naszym zespole, który tworzy kreatywni.online zawsze mówimy, że lepiej zrobić za dużo, niż za mało. Prowadząc niewielką agencję marketingową angażujemy się w pomaganie, rozmawianie, spotykanie. Czy zawsze to się przekłada na efekt finansowy? Absolutnie nie. Nie zliczymy nawet ile genialnych pomysłów, kontaktów czy projektów, które urodziły się w wyniku takiego działania nie ujrzało światła dziennego, nie mówiąc nawet o zwrocie kosztów. Ale my zgodnie twierdzimy, że dążenie do celu jest ważne, ale sama droga jest równie ważna, ba często nawet ważniejsza, bo po drodze potykamy się, czasami zabłądzimy, ale dzięki temu uczymy się, rozwijamy, poznajemy innych i siebie samych. I tworzymy coś zupełnie nowego.
Ale wracając jeszcze do spriritus movens, czyli gdzie znaleźć w sobie motywację Edisona czy determinację Disneya? Jednym z kluczy może być pojęcie „odroczonej gratyfikacji”, czyli umiejętności odmówienia sobie natychmiastowej przyjemności czy korzyści, aby móc otrzymać większą nagrodę w późniejszym czasie. To podejmowanie wysiłku przy konsekwentnym realizowaniu codziennych celów i świadomy wybór tego, co w przyszłości przyniesie nam więcej korzyści. Badania realizowane w latach 60-tych przez Waltera Mischela (tzw. test Marschmallow) dowiodły, że istnieje silny związek pomiędzy umiejętnością odraczania gratyfikacji, a odnoszeniem sukcesu życiowego. Czyli wytrwałość i samodyscyplina – to udowodnione naukowo!
Aż chciałoby się napisać filmowym tekstem „bądź jak Tommy Lee Jones w ściganym” 😊 ale my jednak napiszemy „bądź jak Walt Disney”…
A jak mamy go znów wywołanego do tablicy to chcemy zwrócić twoją uwagę na jeszcze jeden aspekt jego działalności. Walt Disney – kreator, artysta, przedsiębiorca w genialny sposób zbudował swoją markę osobistą, kiedy świat nie znał jeszcze tego pojęcia, a przemysł marketingowy dopiero raczkował. Mało tego, zrobił z niej markę globalną, która rozrosła się do gigantycznego przemysłu obejmującego nie tylko studia filmowe, ale parki rozrywki, wydawnictwa, licencjonowane gadżety, media, technologie etc. Jej wartość szacuje się na wiele mld dolarów.
Jak mu się to udało? Niezłomny charakter, konsekwencja i kreatywność w rozwiązywaniu problemów i odwaga – to wokół tych wartości toczyło się jego życie i to one stały się fundamentem marki Walt Disney. Spójność działania z przekonaniami zawsze gwarantuje autentyczność, która także staje się wartością marki. I oczywiście są tacy, co powiedzą, że wartości firmowe najlepiej sprawdzają się jako slogan na ścianie recepcji, a tak naprawdę firmom chodzi o trzy bardzo proste rzeczy: pieniądze, więcej pieniędzy i jeszcze więcej pieniędzy.
Nie sposób się z tym nie zgodzić, że kupując produkt danej marki kupujemy również tzw. wartość dodaną, czyli pomysł, wizję, prestiż, ekologię, przynależność, potrzebę wyrażenia siebie itd. A Walt Disney mówił, że produkuje filmy nie po to by zarabiać pieniądze, a zarabia pieniądze, aby móc produkować więcej filmów. I jak mu nie wierzyć?
Pamiętaj, że obojętnie czym się zajmujesz to TY jesteś marką. A podstawą w budowaniu marki są:
My jako specjaliści w dziedzinie komunikacji możemy w tym miejscu już tylko dodać, że to temat rzeka, więc szukaj kolejnych wpisów 😊