Wacław Nowacki

 

Pierwszy aparat, jaki zobaczyłem, CERTO, był plastikowym automatem, który pstryknął sporo zdjęć mojej rodzinie. Wywoływanie filmu pierwszy raz widziałem u fotografa, który swój zakład miał w kuchni drewnianej chałupy, a filmy płukał w metalowej miednicy. Pierwsze zdjęcie zrobiłem, trzymając ZORKI 10, rodzicom w wiklinowym koszu na plaży. Potem była przerwa, ZENIT, filmowanie wesel i znowu przerwa, aż zrozumiałem, że fotografia będzie ciągle obecna w moim życiu.

Fotografia stała się moją odpowiedzią na wewnętrzny przymus tworzenia.

Wygrała z kompozycją przestrzeni dźwiękowych i słowem pisanym. Jest mi niezbędna do zdrowego funkcjonowania i nieustannie obecna.  Nie dorabiam do tego filozofii – po prostu fotografuję.

Potrzebuje jej także pod innymi postaciami. Dlatego przez 8 lat robiłem wystawy dla fotografów w Galerii OPe w klasztorze Dominikanów w Rzeszowie. Przygotowane przez te lata 100 ekspozycji nauczyło mnie spojrzenia, wyboru, asertywności a przede wszystkim trudnej sztuki wizualnej prezentacji.

W twórczości prawdziwego kopa dają mi długoterminowe projekty. Od 2013 kiedy to wpadłem na pomysł GO, fotografowania faktury tego po czym chodzimy,  powstało już pięć zestawów wykonanych tą techniką: GO, SZTUKA WIOSLOWANIA, GO BNC, GOMARS, GOSKY. Za wyjątkiem niepublikowanego GOSKY wszystkie prace były wielokrotnie wystawiane w kraju i za granicą.  Myślenie wystawą, zestawem zdjęć, kompozycją jest jedną z większych przyjemności mojego procesu tworzenia.

Z czasem pojawiła się we mnie chęć połączenia fotografii z malarstwem, rzeźbą i dźwiękiem, a co za tym idzie rozpocząłem współprace z innymi artystami.

W 2016 wspólnie z Maciejem Majewskim, grafikiem i malarzem przygotowałem wystawę poświęconą Australii, rozpoczynając tym samym działalność grupy AntypodyTeam.  Kilka lat później z wielkim rozmachem zrobiliśmy GOMARS zapraszając do współpracy węgierską rzeźbiarkę Erikę Nemeth.

Kilka lat temu udało mi się zostać fotografem w gazecie NOWINY –  Polska Press. Cieszyłem się jak dziecko trzymając w ręku moją legitymację prasową. To była świetna przygoda i bezcenna możliwość korzystania z doświadczeń kolegów. I wreszcie spełnieniem marzeń stał się dzień w którym przyjęto mnie do Związku Polski Artystów Fotografików.

W mojej twórczości najbardziej inspirują mnie ograniczenia. Obojętnie czy są to ograniczenia sprzętowe, czasowe czy kompozycyjne. Dzięki nim odblokowuję nowe obszary wyobraźni. Fascynuje mnie ta walka z przeciwnościami. Tak było w GO, gdzie ograniczeniem jest forma zdjęcia, czas przejścia i dostępna faktura. Tak jest w „Kronikach samochodowych”, zwłaszcza w zdjęciach „z paki”, gdzie wszystko determinuje samochód ciężarowy, czas, droga, wolna przestrzeń, bezpieczeństwo i wreszcie dostępność motywów do zrealizowania. Tak było w „Antypody”, gdzie rządził kwadrat i „Pocztówkach z Polski“, które komponowane były do panoramy 5 cm x 15 cm na kartce pocztowej.

Poznaj inspirujące
historie kreatywnych

Chcesz pokazać się
w sylwetkach kreatywnych?

Oglądaj w 3 minuty

Czytaj

Umów się
na bezpłatną konsultację